Sulejów 2018


Chciałbym się z Wami podzielić naszym aktywnym urlopem wypoczynkowym nad zalewem sulejowskim.

Już od samego początku zaczęły nam się ukazywać niezłe okazy owadów. Taka na przykład ważka zechciała na chwilę przycupnąć na naszym namiocie:
wazka
Niby do morza jeszcze daleko nie mówiąc już o jakiś egzotycznych miejscach, a pejzaż całkiem przyjemny:
pejzaz
Gdy odpoczywaliśmy na leżakach przy zalewie podszedł do nas taki przyjemnie wyglądający tylko na zdjęciu łabędź. Niedługo potem postanowił nas przegonić z fajnej miejscówki. Niech nie zwiedzie Was jego skromna postura. To wcielony diabeł!
labedz
Wyjątkowo podczas tego wypoczynku mieliśmy ochotę na ogniska. Praktycznie każdego dnia chodziłem i zbierałem chrust. Potem zaś smażyłem kiełbaski.
smazenie
Oczywiście podczas przyrządzania Elcia wiernie mi towarzyszyła:
Elcia
W tamtym miejscu wyjątkowe były zachody słońca:
zachod
Ogniska też wychodziły niczego sobie:
ognicho
Następnego dnia postanowiliśmy wziąć obuwie w dłonie i po ciepłym piasku troszkę pospacerować wzdłuż linii brzegowej. Po drodze zatrzymaliśmy się by oglądnąć pobliski port:
port
Niedaleko natknęliśmy się na ciekawy mostek, a dalej nie wiem czemu mój wzrok przyciągnęła linia średniego napięcia:
mosteklinia
Słońce… Coś czego mi brakuje gdy piszę ten tekst. Już nie mogę się doczekać ładnej pogody!
Elcia
Trochę wody i człowiek zachowuje się inaczej. Jakoś tak więcej szczęścia ma człowiek w takim sąsiedztwie.
woda! woda! woda!
Obozowisko pełne luksusów. Stoliczek rozkładany, koc i leżaki. Czego więcej, aby fajnie spędzić czas? Z dnia wcześniejszego nawet zostało chrustu! Będzie mniej do zbierania na bieżący opał!
oboz chrust
Wśród zieleni trzeba mieć oczy otwarte na przyrodę. Jak dobrze się przyjrzy to można spotkać taką kolorową gąsieniczkę:
gasienica
Oczywiście zebrany opał nie odbiera nam prawa do korzystania z kuchenki turystycznej!
kuchenka
Wieczorem jednak żar ogniska idealnie komponuje się z gitarą.
ognicho
Następnego dnia kolejne żyjątko odwiedziło nasze obozowisko. Oj dorodny z niego okaz!
konik polny
Nadszedł czas po nieco leniwym początku, aby zebrać troszkę sił w sobie i ruszyć na trasę rowerową.
Elcia Dodo
W Smardzewicach natrafiliśmy na atrakcyjne zdobienia sanktuarium świętej Anny.
brama
Po drodze przejeżdżaliśmy koło piaskowni:
piaskownia
W końcu odwiedziliśmy Skansen Rzeki Pilicy w pobliżu Rezerwatu Niebieskie Źródła. Od samego wejścia dało się wyczuć przyjazną atmosferę tego miejsca. Życzliwa obsługa pozwoliła na schronienie rowerów w zagrodzie i można było zająć się zwiedzaniem bez zbędnego balastu. Pierwsza oczom ukazała się replika stacji kolejowej:
stacja
Za zakrętem czekał na nas nieco inny - wojskowy arsenał.
armaty motorowka
Bunkier na którym niegdyś spoczywał karabin maszynowy. Wewnątrz nieco archaiczne ogrzewanie w postaci kozy. Takie to były warunki na froncie.
stacja
Każdy eksponat wieńczyła tablica informacyjna, którą właśnie Elcia postanowiła dokładnie obejrzeć.
Elcia
Kolejne eksponaty pozwalały zestawić ze sobą dwie skrajne postawy inżynierów. Z jednej strony niedokładnie wykonany, produkowany na szeroką skalę rosyjski czołg, z drugiej zaś pojazd gąsienicowy, który sprawiał wrażenie bardziej dopracowanego.
czołg pojazd opancerzony
Po wejściu na wystawę uwagę przykuł Maxim. Na żywo sprawiał wrażenie dużo mniejszego w porównaniu z dziecięcym wyobrażeniem.
Maxim
Troszkę domowych przyrządów. Jaka myśl techniczna!
urzadzenia
Makieta młynu rzecznego. Nie wpadłbym na taki pomysł. Człowiek całe życie się uczy, jednak muzea znacznie ten proces przyspieszają!
makieta
W końcu jednak trzeba było się pożegnać i powrócić na trasę. Ciągle jednak wzdłuż ścieżki przewijały się motywy kolejowe.
semafory
Komary jednak zbierały żniwo.
Elcia
Na trasie nieraz było ciężko. W zasadzie na szlakach ludzi nie było. Plusem tego jednak jest to, że dzięki temu można było czuć się dość swobodnie.
przeprawa
Zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy przed nami wyłonił się tak ogromny obiekt schowany w dziczy:
bunkier
Lektura na jego temat dała wiedzę na temat długości i celu budowy tak dużego bunkra. Rozmiar był podyktowany tym, że miał mieścić w sobie pociąg! Wewnątrz wilgoć, osaczająca ciemność, a żadna latarka nie dawała rady rozświetlić wnętrza – tak długi to był tunel. Dopiero od drugiej strony udało się zobaczyć ślady po torach!
bunkier
W drogę! Przez trawę!
Elcia
Pogoda nie była dla nas łaskawa. Burza zmusiła nas do schronienia pod wiatą w lesie.
wiata
Po powrocie namiot został nadwyrężony wichurą. Prowizoryczna naprawa obozowiska pozwoliła na dalszy pobyt, który z racji na pogodę zaczynał być pod znakiem zapytania.

Pod dachem ciężko o rozrywkę. Warto jednak posłuchać informacji na temat prognozy pogody. Cóż jednak poradzić jak z zasięgiem ciężko? Kubkowy wzmacniacz antenowy!
radio
Do tego ciepła herbatka po trasie!
kuchenka
Nad ranem musiałem się zerwać ze snu. Wody było coraz więcej! Gdy wyszedłem na zewnątrz namiotu kałuża zaczynała przybliżać się do namiotu. Szybko trzeba było zająć się ochroną dobytku. Łopatka w ruch!
okopy
Dzięki szybkiej reakcji obyło się bez strat. Skoro jednak pogoda nie była dla nas tak miła to schowaliśmy rzeczy i do domu!
po obozie
Koniec urlopu!



MJ






Skomentuj.




Brak komentarzy! Napisz pierwszy komentarz!


w górę

aktualnie

kontakt