Rozpoczęcie sezonu 2015!


Scott Windriver
Kolarstwo górskie, które szczególnie przyjęło się w regionach usłanych licznymi wzniesieniami jest także całkiem sympatycznym sposobem zarówno aktywnego spędzania wolnego czasu, jak i świetnym środkiem transportu na zakorkowanych miejskich drogach. Coraz więcej osób jest stać na rowery lepszych marek i coraz częściej dba się też o wygodę stosując specjalistyczny ubiór. Część osób jednak decyduje się na specyficzny rodzaj uprawiania tego sportu na nieco starszych rowerach. W całkiem korzystnych cenach można nabyć używane maszyny, które mają zacięcie wyczynowe. Niemniej jednak nieraz zanim się na nowo zakupiony zabytek wsiądzie trzeba nieco przy nim pogrzebać. Skoro jednak już parę rowerów mam za sobą spróbowałem wciągnąć w to też moją współtowarzyszkę życia. Stała się posiadaczką aluminiowego Cilo Cherokee, którego najciekawszym komponentem okazuje się być kultowy amortyzator Marzocchi Bomber o legendarnej pracy ze sprężynami w kąpieli olejowej. Przyznam bez bicia, że wymagał on trochę serca. Po wymianie uszczelek olejowych wraz z płynem tłumiącym widelec zaczął pracować perfekcyjnie. W dziewczęcych rękach przetrwa na pewno nie jeden sezon.
Scott Windriver
Mi za to brakowało roweru przeznaczonego na dalsze wyprawy z sakwami. W moje oko wpadł Scott Windriver w którego musiałem włożyć więcej pracy. Na pierwszy ogień poszła wymiana zapieczonego supportu, oraz wymiana hamulców na zgodne z grupą osprzętu deore DX. Po niedługim czasie rower zyskał „nowe” koła oparte na piastach z tej samej grupy. Łańcuch jeszcze żył, więc rower stał się gotowy do nowego sezonu. Mimo wkładu pracy sądzę, że warto przywracać do życia starsze bardziej niezawodne maszyny, które bardzo szybko odwdzęczają się w terenie.


MJ




Skomentuj.




Brak komentarzy! Napisz pierwszy komentarz!


w górę

aktualnie

kontakt