jak tokarka pomogła kolarce


Pewnego dnia całkiem nieoczekiwanie zadzwonił do mnie kolega, który podzielił się ze mną jeszcze bardziej niecodziennym pomysłem. Chciał, aby jego rower, którego jeszcze na oczy nie widziałem zaczął jeździć porównywalnie ze współczesnymi. Wiedział, że siedzę w tematyce retro rowerów górskich i mam troszkę potrzebnych narzędzi. Nie zastanawiając się kazałem przyjechać i pokazał się z całkiem pokaźnym pakietem izotoników, ale z rowerem szosowym. Już pierwsze oględziny zaczęły podejrzewać polską produkcję. Tak – był to Romet Orkan.

Pierwszy problem polegał na niezbyt dobrze położonej farbie – przy najmniejszym dotknięciu odsłaniała goły metal. Kolega jechał w deszczu i narzekał na słabe hamulce. Wykonane były z mało solidnej prasowanej blachy stalowej. O sztywności nie ma co marzyć w tego typu sprzęcie, więc musiały je zastąpić inne. Brakowało także przedniej przerzutki, a manetki zamontowane na ramie nie były zbyt ergonomiczne. Tylna przerzutka na prośbę właściciela musiała ustąpić miejsca innej.

Do dzieła! Trzeba było zacząć od demontażu wszystkich części. Wybity numer na ramie wskazuje na rocznik 89. Rura sterowa ukazała zaś pozostałości poprzedniego koloru ramy.

widelecjo baranekmufa sterowa

Nowe klocki hamulcowe z zastosowanym materiałem o trzech właściwościach nie pomogły hamować w deszczu w połączeniu ze stalowymi obręczami. Stan całkiem dobry, więc postanowiłem by pozostały. Korbowód to klasyczny rometowy system mocowany klinami. Z pewnością wszyscy pamiętają te chromowane elementy, ale tutaj wszystko zostało popsute czarną farbą, która za bardzo się ich nie trzymała.

korbahamulce

Co można z takiego roweru ukręcić? Zobaczmy ile waży rama i widelec!

widelecrama

2855 i 886 gram to wcale nie jakaś tragedia. Budżet wynosił 600zł, więc nie było miejsca na szaleństwa, a chciałem by rower nie stracił swojego wiekowego uroku. Posiadałem już parę części, których można było użyć. Zdecydowałem się na piasty tak zwane ogryzki. To z kolei zmuszało mnie do zrezygnowania z obecnego systemu z sześcioma zębatkami z tyłu i zastosowania systemu siedmiorzędowego. Obawiałem się, że nie uda się rozszerzyć tylnego trójkąta by zmieścić dodatkowy tryb, więc pomysł z ósmym biegiem został odrzucony. Cały czas trzeba było walczyć o zmniejszenie wagi. Najszybciej było pozbyć się starych, stalowych obręczy, które zastąpiły wytrzymałe, aluminiowe w rozsądnej cenie. Hamulce miały być silniejsze, dlatego oko przykuł ciekawy system określany mianem dual pivot. Oto osprzęt na wadze:

caliperdual pivot piastapiasta obręcz stalowaobręcz aluminiowa

Rama trafiła do malowania, a odchodzącą farbę z chromów trzeba było zdrapać. Pomocna okazała się szczotka druciana. Po wykonaniu pracy efekt naprawdę niezły!

korbakorbakorby

Do szczęścia brakowało mi przedniej piasty. Na portalach aukcyjnych cisza, na forum rozpuszczenie wici nie dało efektu. Dopiero telefon do mojego kolegi, a zarazem dyrektora forum retro mtb, Skoliozy dał cień nadziei na zdobycie pożądanego świecidełka po które musiałem się na rowerze udać do samej Modlniczki. Wybór srebrnej piasty deore XT z początku lat dziewięćdziesiątych dał początek koncepcji zabawy srebrnym i czarnym odcieniem. Skoro z przodu piasta srebrna, więc przerzutka przednia też srebrna. Z tyłu znalazł się czarny 200GS wraz z czarnym LXem. Następny krok to zaplatanie kół:

zaplatanie

Potem wróciła rama od malowania i już można się było zająć nabijaniem misek sterowych. Normalnie w warsztatach rowerowych są do tego dedykowane urządzenia. U mnie zaś liczy się pomysł. Zastosowałem więc śrubę trapezową wraz z nakrętkami i podkładkami tak by skręcając wcisnąć, równomiernie i bez wysiłku, miski na miejsce.

miski

Stara, stalowa kierownica była zbyt ciężka do mojej koncepcji. Musiała ustąpić ciekawszej, pochodzącej z kultowego Rometa Sport. Gdy już koła były gotowe trzeba było zobaczyć jak konstrukcja zaczyna już przypominać rower:

rower

Po długich namysłach i weryfikowaniach różnych koncepcji mój zleceniodawca postanowił dołożyć środków i zdecydował się na instalację klamkomanetek dedykowanych do rowerów szosowych w których zmiana następuje przez odchylanie dźwigni hamulca do środka, oraz przez naciskanie wyrostka umieszczonego pod kciukiem w pozycji wpół wyprostowanej. W związku z tym pojawił się problem z instalacją, gdyż stare ramy nie posiadają odpowiednich oporów pancerzy, by wysłać linkę na kierownicę. Wpadłem na pomysł by wykorzystać zatem istniejącą już obejmę do której były przykręcone oryginalne manetki. Brakowało jednak elementów łączących, oraz śrub baryłkowych. Ani mi się myślało spędzić dzień na poszukiwaniach w sklepach rowerowych, więc koncepcję postanowiłem zrealizować nie wychodząc z pokoju. W końcu budowa tokarki ma swoje plusy. O ile wiercenie otworu wewnątrz śrub z castoramy jest czymś co już wyklucza użycia czegokolwiek innego, tak maszyna okazała się być pomocna, gdy trzeba było dopasować długość śrub, a także gdy łeb śrub był zbyt duży. Rysowałby on nowo pomalowaną ramę, a tego byśmy przecież nie chcieli. Oto fotorelacja:

śrubyśrubyśrubyśruby

W końcu można było zamontować przerzutki, nawijkę na kierownicy, opony, łańcuch i udać się na jazdę próbną. Oczywiście nie obyło się bez improwizacji, gdy trzeba było posłać linkę do przedniej przerzutki. Obejma i śruba baryłkowa i kłopot z głowy. Popatrzcie na detale:

przelotkaklamkomanetka detaleprzerzutka kasetapiasta hamulceprzelotka

Rower w pełnej okazałości:

romet orkan

Koniec :)


MJ




Skomentuj.




Brak komentarzy! Napisz pierwszy komentarz!


w górę

aktualnie

kontakt