problemat profesjonalnego sprzętu


Gdy zaczynałem grać na gitarze potrzebowałem najpierw instrumentu. Jak każdy początkujący, pierwsze nuty wygrałem na gitarze "klasycznej", na pożyczonym sprzęcie. Wszystko szło w dobrym kierunku, więc zapragnąłem mieć własnego akustyka. Będąc pacholęciem i nie posiadając pieniędzy, zdany byłem tylko na łaskę sponsora - ojca. O dotację łatwo nie było... Ale się udało. Niedługo po otrzymaniu pierwszego instrumentu, trzeba było iść dalej. W uszach grała mi piskliwa muzyka, niezłe solówki - w skrócie wymiatanie, jednak jak to zrobić bez gitary elektrycznej? No tak. Biegiem do sponsora! Jest gitara, jest samochód żony nie dam już! Yyy. To nie ta historia i nie ta muzyka. Kolejnym krokiem był zakup wzmacniacza. Mimo, że sponsor nie miał nic przeciwko czułem się jakbym wykorzystywał swojego rodziciela. Brzmienie nie było najlepsze. Cały czas mi czegoś brakowało. Sumienie nie pozwalało mi jednak prosić o więcej. Moje rozważania skupiły się na polepszeniu brzenia, bez ponoszenia przy tym dużych kosztów. Wymiana 10" głośnika w tanim, chińskim wzmacniaczu, nie odniosła pożądanego efektu. Zakup przesteru bossa OS-2 też nie zaspokoił moich potrzeb. Marzeniem było 4x12" rodem z czasów Hendrixa. Dobrze się złożyło, gdyż basita w zespole był synem stolarza. Udało mi się zebrać trochę gotówki (miedzy innymi od babci) i zabrałem się za realizowanie marzeń. Potrzebne były kółeczka, narożniki, materiał na maskownicę oraz skaj do obicia. Problem tanich przetworników rozwiązały poczciwe Tonsile GDS 30/30 i GD 30/50. Konstrukcję wykonał basista, razem zaś zajęliśmy się obijaniem i instalacją narożników. Do mnie zaś należało połączenie głośników i terminala.
kolumna
Po zakończeniu prac efekt był całkiem niezły:
ukonczona kolumna
Paczka naprawdę robiła wrażenie. Tylko jak ją teraz napędzić? Dziwne rozwiązanie, ale działało - połączyłem stary wzmacniacz sterując końcówkę mocy McGee. Mimo to zestaw zamiast być efektywny był tylko efektowny. Właśnie ten sprzęt dał nam zwycięstwo na przeglądzie Joahima Czecha w Starym Sączu. Powstał też filmik upamiętniający to wydarzenie:

filmik

Cała praca została zaprezentowana na znanym forum elektroda tutaj. Przyznam, że po dziś dzień zdarzają się zapytania w sprawie tej konstrukcji. Mimo wszystko zestaw ten dalej nie zaspokoił mojego apetytu na idealne, piękne brzmienie gitary. Brakowało mi wzmacniacza lampowego. Wszyscy mówili: zrób wzmacniacz mocy 5W, a potem się zabieraj za większe moce. Nie posłuchałem i uczyłem się na własnych błędach. Wygląd wzmacniacza jest według mnie niepowtarzalny i z charakterem:
duzy wzmacniacz
Wewnątrz panował jednak wielki chaos. Użyłem w głównej mierze starych elementów, co skutkowało wieloma awariami nawet na koncertach. Zawsze miałem gdzieś obok lutownicę. Jak to mój wujek skwitował: nikt od razu orłem nie jest. Elektronicznie to nawet nie byłem kurczakiem... Mimo to nie wstydziłem się i wszystkim pochwaliłem się swoją konstrukcją tu

Potem wróciłem do tego, co powinienem był zrobić na początku, czyli do konstrukcji 5-cio watowca. Miałem w końcu ten chiński wzmacniacz na którym zaczynałem. Wywaliłem bebechy i stworzyłem coś, co na pierwszy rzut oka jest badziewiem, a po pierwszym brzdęknięciu zdradza prawdziwe lampowe "ja".
combo
No przyznam, że ciekawie brzmiąca konstrukcja, ze względu na zastosowane lampy, nieraz zastępowała tego dużego 50-watowego lampiaka, bo była wiele bardziej niezawodna. Co do szczegółów odsyłam do tematu na forum.

Miałem już coś do domu i zawodny wzmacniacz na scenę. Przyszła pora na konstrukcję, która dałaby mi pewne plecy. Konwencja prosta - nie oszczędzamy na materiałach, wszystko ma być nowe. No i trach! Jest! Piękny, fajny, cudowny:

wzmacniacz 8 wat

Po kolejnych koncertach plecy bolały. Paczka była za duża, a głośniki niegitarowe. Kolejnym krokiem w kierunku profesjonalnego brzmienia była zmiana przetworników. Cóż jednak poradzić, gdy ich cena jest bardzo duża? No tak... Lepiej zmniejszyć ilość. Tak wpadłem na pomysł stworzenia kolumn 1x12" zintegrowanych ze wspomnianym wyżej wzmacniaczem. Pamiątkowe foto:
full stack
I link do relacji na forum.

Brakowało mi jednak kopyta dużego wzmacniacza i dynamiki push-pulla. Postanowiłem poświęcić tamten sprzęt dla nowej konstrukcji. Przy niej spędziłem najwięcej czasu, by dopracować brzmienie idealnie pod siebie. Mimo, że elektronicznie było super to z zewnątrz ten wzmacniacz dłuuugo czekał na odpowiednią obudowę i wyglądał tak:
duży wzmacniacz
Po latach w końcu wzmacniacz doczekał się swojej estetycznej obudowy, która dzięki mojej pracy mogła być wykonana profesjonalnie. Oto efekt końcowy mojego ostatecznego Wielkiego Dzieła:
ukończony wzmacniacz

MJ




Skomentuj.



23:53 2.11.2014

dodo_1989

Oczywiście :)




23:36 2.11.2014

R2R

Sam zrobiłeś komentowanie? :)




19:01 2.11.2014

Ciutka

No i teraz tylko czekać, aż Blue Stream wróci pełną parą na scenę a inne 'zlecenia' posypią się jak z rękawa :) :*




w górę

aktualnie

kontakt